Kalendarz

Lipiec 2018
P W Ś C P S N
« kwi    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Sponsorzy

Dziękujemy naszym sponsorom:

Antoni Madro

Tadeusz Krafft

Marek Placek

Krzysztof Lasek

Marek Rządkowski

Chester Piłat

Wyniki meczów

04/22/18
RoyCrac vs, Rams 3:2
Br. Wałęga 2,Ryan

04/29/18
Youths vs RoyCrac 1:2
Br. Medvwc, Kosmala

05/06/18
RoyCrac vs Hellenic 5:0
Br. Lasek 2,Sowacki,
Medvec,Wawrzyńczyk

05/20/18
Wings vs RoyCrac 0:4
Br. Wałega3,Wawrzyńczyk

06/03/18
RoyCrac vs. International 2:1
Br. Wałega 2

06/17/18
RoyCrac vs. Victoria 0:0

06/24/18
International vs RoyCrac 0:0

07/01/18
Connection vs RoyCrac 1:2
Br. Wałega ,Motolko

07/08/18
RoyCrac 3:1
Br. Wałega ,Wawrzyniak,Pudełko

Czarno na białym

Mamy gości z Polski. W czwartek oldboye Cracovii, a tak naprawdę mówiąc to niemal reprezentacja starszych Panów Krakowa, oglądali w klubie Wisła zarejestrowane na taśmie video półfinałowe pojedynki z mistrzostw Europy. Gdy je rozgrywano, w środowe południe naszego czasu, nasi goście znajdowali się akurat na pokładzie samolotu zmierzającego z Warszawy do Chicago.

Zobaczyłem wiele znajomych twarzy z dawnych dobrych wiślackich czasów, a także czasów Cracovii (choćby popularny w środowisku chicagowskim „łopata”, czyli Andrzej Turecki, piłkarz 1-ligowej Cracovii z roku 1982, do dziś związany z tym klubem).

Wśród przybyłych jest i Andrzej Iwan, uczestnik tak pechowych dla niego mistrzostw świata 1982 roku, jeden z największych talentów w powojennej polskiej piłce. Niestety z wielu względów jego kariera nie potoczyła się tak, jak należało oczekiwać . A wszystko zaczęło się od fatalnej kontuzji na hiszpańskim Mundialu…

Nie wiele się zmienił od tamtych czasów, nadal imponuje szczupłą sylwetką. Wrażenia z pierwszego spotkania – Andrzej chyba wydoroślał w dobrym tego słowa znaczeniu. Trochę inaczej patrzy dzisiaj na życie, na świat…

Nie przyleciał Michał Wróbel, dopiero podczas weekendu doleci inna z wielkich gwiazd polskiej piłki – Adam Nawałka. Jeden z członków ekipy został zawrócony na lotnisku O’Hare. To skutki wzmocnionej czujności pracowników Urzędu Imigracyjnego. Trudno, bywa…

Tym, którzy chcą zobaczyć w akcji krakowskich oldboyów, polecam spojrzenie obok na kalendarzach imprez – tym niemniej przypomnę; piątek, 5.30 po południu na boisku Stingersów w Arlington Hgths; tego samego wieczoru o godz. 10 p.m. w klubie „Jedynka (skrzyżowanie W. Diversey i N. Central); w sobotę o 8 wieczorem na okolicznościowym bankiecie w salach Związków Klubów Polskich przy 5835 W. Diversey Ave.; w niedzielę w Schwaben Center w Buffalo Grow, o godz. 5 po południu. To, na razie na najbliższy weekend. Goście pozostaną u nas aż do przyszłej niedzieli.

Sprowadzenie ich to zasługa Jerzego Drewicza, założyciela, menedżera i oczywiście czołowego zawodnika zespołu Royal – Wawel „over – 30”.

Jerzy przysłał mi krótką historię istnienia tej na dobrą sprawę całkowicie prywatnej drużyny. Oto w skrócie jego treść.

„W 1986 roku do halowych rozgrywek stanęło trzynastu zawodników – L. Adamczyk, T. Koss, J. Panek, St. Sojka, H. Karpiel, J. Odsterczyl, R. Zamojdzik, A. Deptuch, A. Turecki, K. Obarzanowski, Czarnecki, J. Siwiec oraz wspomniany założyciel i kapitan drużyny, właśnie Jurek Drewicz.

„Rodzynek” Royal Wawel obok Eagles sprawił miłą niespodziankę w rozgrywkach, zajmując drugie miejsce (a mogło być nawet pierwsze).

Przez dziesięć lat istnienia zespołu przewinęło się wiele wspaniałych nazwiskm, jak choćby Henryk Stroniarz, bohater III Polonijnego Turnieju (obronił wówczas trzy rzuty karne!), Stanisław Karaś, Andrzej Plewa, bracia Stolczykowie, Adam Mikoś, Jan Ankus, Krzysztof Bargieł, Józef Byrdak, Zbigniew Mroziński i wielu innych, wspaniałych kolegów, którzy do dziś występują w innych zespołach.

Były przez te lata sukcesy – choćby trzykrotny po rząd triumf w turniejach polonijnych (1988-90), mistrzostwo halowe w 1992 roku, przy czym Bargieł został wówczas królem strzelców turnieju, a Bartosz najlepszym bramkarzem).

Były i upadki, ale o nich się nie pisze. Te 10 lat uważam za dobry okres, chociaż nie zawsze frekwencja dopisywała.

Z tamtej trzynastki na placu boju pozostało dzisiaj zaledwie dwóch – coraz bardziej kulejący Rysio Zamojdzik i ja, wciąż jeszcze latający Jurek Drewicz – vel „Wróbelek”.

Wszystkim kolegom, zawodnikom, którzy brali udział i tym, którzy nadal uczestniczą w klubowym życiu, przyczyniają się do tego, że Royal – Wawel nadal działa – składam serdeczne podziękowania, życząc dużo zdrowia, pomyślności w życiu sportowym i w tej dyscyplinie sportu”.

Tyle Jerzy Drewicz. Istotnie, w ostatnim okresie sukcesów jakby mniej, z frekwencją – Drewicz miał na myśli przyjazdy na mecze zawodników – nie najlepiej. Bywało, i to nie jeden raz, że Wawele cały mecz grali zdekompletowani. Po prostu nie wszyscy – często z niewiadomych względów – nie dojechali. Usłyszałem wtedy niejedno gorzkie słowo od menadżera pod adresem swoich kolegów.

Ale zostawmy te minusy na boku. Dzisiaj Royal –Wawel święci swój jubileusz. Klub, którego właściwie nie ma, czy nie powinno być, a który wciąż istnieje. I chociaż Jerzy Drewicz zarzeka się, że po jubileuszu przekaże pałeczkę komuś innemu, nie bardzo w to wierzę. Po prostu zbyt mocno jest zaangażowany w to przedsięwzięcie.